Gdybym miał wybrać powiedzmy tylko 5 najlepszych płyt, które ukazały się w 2018 r. miałbym spory problem. To zdecydowanie za mało. Czyżby w ciągu minionych 12 miesięcy ukazało się aż tak wiele wybitnych pozycji, a może też zabrakło takowych, a wybrane przeze mnie prezentują się przeciętnie? Prawda pewnie leży jak zwykle po środku.
Wybrałem kilkanaście i nie będę się specjalnie rozpisywał, bo pewnie i tak nikt tego nie zdąży przeczytać. Kilka zdań informacyjnie o każdej. Kolejność jest raczej przypadkowa. To po prostu lista tego co w 2018 r. uważam za ciekawe, ważne i istotne.

Anna von Hausswolff – Dead Magic [City Slang]

Epicka, pełna patosu i grozy, wiedźmowo-rytualnego nastroju, opowieść, która urzeka od pierwszej do ostatniej minuty. Nie bez powodu w recenzjach tej płyty pojawiają się nazwy takie jak Dead Can Dance, Swans, Diamanda Galas czy nawet Richard Wagner. Jak na razie koncerty promujące Dead Magic omijają Polskę (koncert z OFFa w 2017 r. był fenomenalny!), ale mam nadzieję, że w 2019 r. będzie okazja doświadczyć geniuszu Anny von Hausswolff na żywo.

Jonathan Fitoussi – Diagonals [Hands In The Dark]

42 minutowe improwizowane minimalistyczne Diagonals to zapis koncertu francuskiego kompozytora, który odbył się w 2018 roku w krypcie kościoła św. Jakuba w Londynie. Ile ja bym dał, żeby na takim koncercie być i tego modularnego kosmosu Diagonals doświadczyć na żywo. Wyborne połączenie klasycznych analogowych brzmień ze współczesnym podejściem do tematu.

Abul Mogard – Above All Dreams [Ecstatic Recordings]

Kim pan jest panie Abul Mogard? Jest wiele teorii na temat tego kto stoi za tym tajemniczym projektem. Na pewno nie jest to emerytowany pracownik stalowni z Belgradu. Czy to Ben Frost, Alessandro Cortini, Lawrence English a może William Basinski? Lista potencjalnych Abulów pewnie jest dłuższa. Ja bym obstawiał któregoś z wymienionych, ale pewności nie mam. Możliwe, że kiedyś się dowiemy. Na razie jest muzyka. Potężna ściana dźwięku, elektroniczny walec, który rozjeżdża słuchacza. Zwłaszcza na żywo przyjemnie gniecie o czym miałem okazję przekonać się rok temu w Berlinie. I całe szczęście, bo na późniejsze występy Serba w Katowicach i Białymstoku nie dotarłem.

Nanook of the North – Nanook of the North [Denovali]

Bardzo lubię twórczość Piotra Kalińskiego (Hatti Vatti, Ffrancis, Janka, Gówno i wiele innych), a płyta Stefana Wesołowskiego Rite of the End była zdecydowanie jedną z najlepszych, które ukazały się w 2017 r. Cóż może więc wyniknąć ze współpracy obu panów? Wspaniały materiał – ścieżka filmowa do niemego klasyka Nanook of The North. Zarejestrowany w Islandii w studiu samego Olafura Arnaldsa. Szkoda tylko, że podczas ich występu na OFF Festival nikt nie pomyślał, że wstawianie panów na godzinę 17, kiedy słonko jeszcze mocno świeci i jest upał, nie jest najlepszym pomysłem. Dlaczego nie mogli zagrać o np. 22 na Scenie Leśnej?

Objekt – Cocon Crush [PAN]

Uwaga! Ostrzegam. Ten produkt jest silnie uzależniający. Mnie wessał na kilka tygodni. Awangardowe eksperymenty na żywym organizmie z użyciem sporej dawki techno, electro i IDM. Dożylnie i dousznie. Doktor Objekt (TJ Hertz) poleca. Swoją drogą mam nadzieję na wizytę lekarską Hertza na którymś z dużych festiwali w Polsce, najlepiej na Tauron Nowa Muzyka w Katowicach.

Ben Chatwin – Staccato Signals [Village Green]

Ben Chatwin nagrał prawdopodobnie najlepszą płytę w swoim dotychczasowym dorobku (wcześniej nagrywał też jako Talvihorros). Dojrzałą, monumentalną i w każdym calu doskonałą. Naładowane emocjami elektroniczne pejzaże wzbogacone brzmieniem żywych instrumentów jak skrzypce czy wiolonczela – wciągający i przejmujący soundtrack do nieistniejącej części Obcego, z czasów kiedy Ridley Scott i James Cameron umieli jeszcze robić dobre filmy.

Jóhann Jóhannsson – Mandy (Invada Records)

Pożegnalny album tragicznie zmarłego islandzkiego kompozytora, który ma na swoim koncie tak doskonałe płyty jak soundtrack do Arrival czy solową Orphée. Mandy to muzyka z arthousowego slashera, który dla wielu już osiągnął status kultowego. Ponoć Panos Cosmatos, reżyser filmu, twierdzi, że chciał nakręcić okładkę płyty deathmetalowej. Jóhann Jóhannsson z pomocą Stephena O’Malley [Sunn O)))] zrealizował tę wizję wyśmienicie. Jeden z tych przypadków kiedy muzyka filmowa broni się bez obrazu. Co nie zmienia faktu, że sam film również gorąco polecam.

M. Geddes Gengras – Light Pipe [Room40]

Płyta, która zdecydowanie wymaga czasu. To 2,5 godziny muzyki, niektóre utwory trwają tu ponad 20 minut. Ambientowy moloch, który wbrew pozorom nie nuży i nie usypia. Mimo, że sam muzyk twierdzi, że do tego ta płyta ma służyć. Nie mylić z potworkiem Sleep Maxa Richtera.

Foudre! – KAMI 神 [Gizeh Records]

Skład Foudre! tworzą: Frédéric D. Oberland (Oiseaux-Tempête, The Rustle Of The Stars​, FareWell Poetry​), Romain Barbot (Saåad, I Pilot Dæmon)​,​ Grégory Buffier (Saåad, Autre​n​oir), Paul Régimbeau (Mondkopf, Extreme Preca​u​tions​, Autrenoir​, Good Luck In Death)​. Mi te nazwiska, może poza ostatnim, dopiero od niedawna cokolwiek mówią, ale to nieważne. Po genialnej Earth projekt powraca z kolejną, bardzo dobrą płytą. Dzika soniczna maszyna napędzana kosmicznymi dronami, ambientem i industrialem. Rzecz unikatowa i bardzo oryginalna.

Laibach – The Sound Of Music [Mute]

Słoweńców nie wolno postrzegać jako zjawisko muzyczne. Laibach to projekt interdyscyplinarny, przekraczający granice, prowokujący i intrygujący. Artyści nie podają klucza do interpretacji swojej twórczości. Tak jest i tym razem. Płyta, która jest podsumowaniem ich tournée po Korei Północnej. Jak oni to zrobili i dlaczego? Posłuchaj. Pomyśl. Jak bardzo chcesz poszukaj teorii spiskowych produkowanych przez fanów w niezliczonych ilościach. A potem znajdź swoje rozwiązanie.

Daughters – You Won’t Get What You Want [Ipecac]

Zapomniałem o tym zespole. Lata temu bardzo ich lubiłem, jeszcze kiedy gitarowe dźwięki kochałem najbardziej. Amerykanie milczeli przez bardzo długo. W 2018 r. wrócili i od razu zaczęło być o tej płycie głośno. Nie bez powodu. Dzikie, szalone i jedyne w swoim rodzaju rodeo po gatunkach muzycznych. Jeśli ktoś tęsknił za eksperymentami Pattona (którego wytwórnia wydała tę płytę) z Mr. Bungle to niech posłucha Daughters. I zapomni o Mr. Bungle. Przynajmniej w tym roku (i pojedzie na OFFa na ich koncert!)

Hilary Woods – Colt [Sacred Bones]

Mam słabość do kobiet, które pięknie śpiewają smutne piosenki. Irlandzka wokalistka zauroczyła mnie swoim debiutanckim albumem Colt.  Skromnie, nieśpiesznie urzeka melancholijnym klimatem, opowieścią o samotności i smutku.

Hekla – Á [Phantom Limb]

Lew Siergiejewicz Termen, rosyjski wynalazca, oprócz tego że w latach 20. XX wieku skonstruował prototyp telewizora, ma na swoim koncie inny wynalazek. To theremin, oryginalny instrument, na którym gra ekscentryczna islandzka artystka Hekla Magnúsdóttir. Jej imienniczką jest wulkan Hekla, ponoć najbardziej niebezpieczny na Islandii. Poszpanowałem trochę Wikipedią, a teraz do rzeczy. Niepokojąca, wymykająca się klasyfikacjom, mroczna, organiczna i przejmująca jest ta płyta. I taka bardzo w stylu Björk, takiej, za którą wszyscy tęsknimy.

Driftmachine – Shunter [Umor Rex]

Trzeci LP berlińskiego duetu wydany dla meksykańskiej wytwórni Umor Rex. Eksperymentalny, pełen kosmicznych rytmów post-industrialny dub – jakkolwiek dziwnie nie brzmi nazwa tej szufladka to nie zdziw się, że kiedy ją otworzysz usłyszysz tam Driftmachine.

Space Afrika – Somewhere Decent To Live [Sferic]

Zakładam słuchawki i brnę w tę dubowo-ambientową techno magmę. Duet z Manchesteru zaprasza na narkotyczny spacer po mrocznych, zamglonych ulicach miasta……

To oczywiście nie wszystko, ale czy ktoś tutaj dobrnął? Jeśli tak to w bonusie polecam jeszcze kilka innych płyt, po które warto sięgnąć, które dość często pieściły moje uszy w 2018 r.:

Yann Novak – The Future is a Forward Escape Into the Past
Ian William Craig – Thresholder

Mazut – Atlas
Tomasz Mreńca – Peak
Arikon – The Prophet’s Blood Is Boiling
Markus Guentner – Empire
Resina – Traces
Giulio Aldinucci – Disappearing In A Mirror
alva noto – Unieqav
Maria W Horn – Kontrapoetik
Julia Holter – Aviary

Wszystkie te pozycje (poza Diagonals) znajdziecie także na mojej playście Spotify