Grzegorz Jankowski – Fakt. Tak było naprawdę

Wydawnictwo: The Facto
Rok wydania: 2016

Sięgnałem po tę ksiązkę tylko dlatego, że w mediach pojawiła się informacja, że sąd nakazał wycofanie jej ze sprzedaży. W sumie to nie wiem dlaczego. Ponoć jakiś poseł PiS był nią oburzony. Żadna byłaby to strata dla polskiego czytelnika gdyby ów nakaz został wprowadzony. Polityczno-medialny światek od treści w niej zawartych ani nie runie, ani specjalnie się nie zmieni.

Pan Grzegorz Jankowski cały czas stara się uświadomić czytelnikowi jaką to wspaniałą pracę wykonał przez 11 lat szefując najlepiej sprzedającej się polskiej gazecie, największej polskiej bulwarówce. W tym samozachwycie osiąga wyżyny. Ma poczucie wykonania wykonania wielkiego dzieła zmiany Polski, misji, która wywróciła polską scenę polityczną do góry nogami i nadała jej nowy kształt. Podniósł wrażliwość społeczeństwa na krzywdę, ból i cierpienie (chodzi mu o publikacje drastycznych zdjęć ofiar wypadków?).

Mam już prawie 40 lat i być może zaczynają mi się problemy z pamięcią, bo Fakt, który miewałem w ręku (m.in. z racji mojej pracy) nigdy jako taki mi się nie jawił. Z racji własnego doświadczenia zawodowego wiem co nieco jak powstawały kolejne wydania faktu, jaka zła atmosfera panowała w redakcji (można o tym napisać porządny reportaż a może i książkę)  i wszystko to stanowi zaprzeczenie wartości, którymi tak bardzo chełpi się autor. Jankowski co prawda zdobywa się na coś w rodzaju refleksji (i tak mu nie wierzę) dotyczącej popełnionych błędów, ale to wszystko usprawiedliwia hasłem: cel uświęca środki. Weźmy na przykład tego jegomościa, którego zdjęcie pojawiło się na stronach z podpisem, że to pedofil. Cóż. Zdarza się. Kto dzisiaj nie popełnia błędów? Jesteśmy tylko ludźmi. To cena walki o bezpieczeństwo dzieci. A co z odpowiedzialnością za to co publikujemy? Na to pytanie Jankowski mi nie odpowiedział.

 

Fakt Autoportret narcyza Grzegorz Jankowski

A ja chciałbym się jeszcze wiele od pana dowiedzieć. Niech mi pan powie dla kogo to pan napisał panie Grzegorzu? Dla kolegów z branży? Na pewno nie, bo oni wiedzą jak było naprawdę. Dla czytelników Faktu? Być może. Tylko czy oni po nią sięgną? Czy owa wiedza (czuję opór przed używaniem tego słowa w tym kontekście) na cokolwiek im się przyda? Myślałem, że autor celuje nieco wyżej, szuka czytelników wśród osób, które po Fakt czy Super Express sięgają z przypadku, zawodowego obowiązku lub wcale. Poziom naiwności tez formułowanych przez Jankowskiego, siła argumentacji budzą raczej uśmiech zażenowania. Nawet zgryz. On tak serio?

A może napisał pan to dla siebie? Żeby zrobić sobie dobrze? Taka laurka. O to ja, Grzegorz Wspaniały. To ja stworzyłem Fakt! Patrzcie jaki jestem wielki!

A jeśli ktoś chce poznać nieco prawdziwsze oblicze polskich tabloidów niech lepiej sięgnie po książki: Tomasza Potkaja Paparuchy kontra ryje i Piotra Mieśnika Wyznania hieny. Nie są to pozycje wybitne, ale na pewno nie koloryzują rzeczywistości w takim stopniu co były naczelny Faktu.