Zagubiona autostrada (1997)

Reżyseria: David Lynch
Scenariusz: David Lynch, Barry Gifford
Zdjęcia: Peter Deming
Muzyka: Angelo Badalamenti, Trent Reznor
Występują: Bill Pullman, Patricia Arquette, Balthazar Getty, Robert Blake

Znamy i lubimy filmy, które można oglądać wielokrotnie, które wytrzymują próbę czasu, dają opór rozwojowi technologii i zmianom polityczno-społecznym – takie, które nazywamy uniwersalnymi. Kultowa – do pewnego czasu i dla mnie – Zagubiona autostrada Davida Lyncha takim filmem niestety nie jest.

W 1997 r. ze znajomymi wybraliśmy się do nieistniejącego już warszawskiego kina WARS przy Rynku Nowego Miasta. Nigdy nie zapomnę tego seansu. Na sali kilka osób; ktoś pił piwo, ktoś palił papierosy. Słyszałem syk otwieranych puszek, gdzieniegdzie w świetle ekranu widziałem szary dym. Cała ta otoczka świetnie współgrała z muzyką i obrazem tworząc niepokojący, narkotyczny klimat. Po seansie szybko kupiłem ścieżkę z Zagubionej autostrady na kasecie – dręczył mnie utwór: I’m Deranged Davida Bowie będący klamrą spinającą film. Wizyta w kinie była dla mnie przepustką do niesamowitego świata Brytyjczyka, a płyta 1. Outside, z której pochodzi wspomniana piosenka, do tej pory jest jedną z moich ulubionych piosenkarza.


Mając 19 lat byłem laikiem, który na artystycznym czy niezależnym kinie znał się tyle co nic. Nie miałem żadnych punktów odniesienia, nie mogłem z niczym porównać dzieła Lyncha. Mój zachwyt wziął się trochę z podjarki – łykałem wszystko co było inne, nieszablonowe i kontrowersyjne. Nie bez znaczenia była obecna w filmie mroczna erotyka i muzyka: poza Davidem mój zachwyt wzbudziły zespoły Rammstein, Marylin Manson i Nine Inch Nails. Atrakcyjny zestaw, który idealnie trafił w mój gust nastolatka.

Przez blisko 20 lat Zagubiona autostrada obrastała w mojej głowie w piórka arcydzieła i filmu totalnego. Traktowałem ją jak relikwię, a jej świętości kwestionować nie można. Nie wolno dotykać i krytykować. Najlepsza jest i basta!
Na kolejne spotkanie z absolutem Lyncha szykowałem się jak na ważną uroczystość. Zadbałem o odpowiedni nastrój: dobry alkohol (ale nie Absolut) , projektor, jakość blu-ray i przyzwoite nagłośnienie. Zakładałem przecież, że czeka mnie filmowa uczta.

Do tej pory jestem zszokowany jaką traumą był dla mnie powtórny seans. Cała plejada ochów i achów, wszystkie peany wygłaszane przeze mnie pod adresem Zagubionej autostrady ulotniły się jak kamfora. Poszatkowana i pozornie skomplikowana fabuła teraz wydała mi się naiwnie prosta i mało wyszukana, za to naszpikowana ogromem irytujących przerysowań i najzwyklejszą w świecie nudą. Gdzie jest metafizyka, gdzie są fantasmagoryczne wizje i wreszcie gdzie jest owa choroba, którą w tym widziałem? Davidzie, co ty żeś stworzył? Film, któremu dałem kiedyś 10 gwiazdek na Filmwebie (tym samym mianując go arcydziełem) czy tanią, amatorską produkcję z aspiracjami, w której wystąpiło paru znanych aktorów, bo zagranie u Lyncha podniesie im prestiż? Czołówka z I’m Deranged nadal wywołała ciarki, lecz nie byłem pewien czy uda mi się tę piosenkę usłyszeć po raz drugi przy napisach końcowych. Gdzieś w połowie filmu zacząłem się wiercić i zerkać na swoją dziewczynę z nadzieją, że ona też ma już dość i przerwiemy oglądanie. Jakimś cudem dotrwaliśmy do finału.

Patricia Arquette Lost Highway Zagubiona autostrada David Lynch Recenzja
O tym, że to dzieło jest sztuką dla sztuki mówiło się już po premierze. Mi dojście do podobnej konkluzji zajęło dwie dekady. Przeczytałem przez ten czas parę ważnych książek, zobaczyłem kilkanaście, a może i kilkadziesiąt filmów o niebo lepszych od tworu Lyncha. Jak to się mówi: zmądrzałem i otrzaskałem się, a może też trochę zdziadziałem?
Nie żałuję, że zrewidowałem opinię sprzed lat, bo zburzyłem ołtarzyk, który zdążyłem przez ten czas wybudować amerykańskiemu reżyserowi. Zastanawiam się co zrobić z postanowieniem odświeżenia pozostałych jego filmów: Głowy do wycierania, Blue Velvet, Człowieka słonia, Dzikości serca czy Mullholland Drive. Dodam jeszcze, że czeka na mnie nowa odsłona Miasteczka Twin Peaks. Może na razie się wstrzymam?