Recenzje: Literatura

Czego nie widać

China Mieville – Miasto i miasto

Wydawnictwo: Zysk
Rok wydania: 2010
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski

W dwóch miastach-państwach, Beszėl i Ul Qumie, położonych gdzieś na skraju Europy, inspektor Borlū prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa studentki. Obie metropolie łączy nietypowa zależność. Zajmują one ten sam teren, ich obywatele chodzą tymi samymi ulicami, mijają te same budynki. Żyją razem, ale oddzielnie. Nie wolno im patrzeć, zauważać rzeczy i osób, które nie należą do ich miasta. Pomagają im w tym umowne kody – kolory ubrań czy oznaczenia budynków. Jeśli ktoś złamie ów święty zakaz, dopuści się przestępstwa “przekroczenia” i znajdzie się w kręgu zainteresowania służb specjalnych – Przekroczeniówki.

Pomysł na pierwszy rzut oka karkołomny, ale Mieville, jeden z najciekawszych obecnie twórców fantastyki, znowu zaskakuje. Anglik lubi sięgać po rozmaite konwencje i gatunki – nie chce być zaszufladkowany. Jeśliby szukać wspólnego motywu, który jest charakterystyczny dla wielu jego powieści to jest nim miasto, które stanowi istotny element fabuły. W nowej powieści ów osobliwy, bliźniaczy twór wydaje się tak wyraźny, że niemal realny. Pisarz naszpikował Miasto i miasto licznymi aluzjami i  tropami dając dużą swobodę interpretacji. Polityczne i gospodarcze różnice (Ul Quma to autorytarna potęga, raj dla inwestorów, Beszėl jest politycznie niestabilne i zaniedbane) oraz społeczną ślepotę łatwo można odczytać jako aluzję do Izraela i Palestyny, Chin, Korei Północnej lub w bardziej ogólnym ujęciu: komunizmu, apartheidu czy innych totalitaryzmów.

Największą zaletą Miasta i miasta jest zgrabne połączenie wątku kryminalnego z fantastycznym. Kolejne etapy śledztwa inspektora Borlū są jednocześnie kluczem do odkrycia tajemnicy tytułowych miast. To inteligentna łamigłówka, w której niewiele jest dosłowności, a uchwycenie zaskakującej pointy zależy tylko od tego, czy czytelnik ma ochotę podjąć tę wyrafinowaną grę.